vavada skad jest
-
Discussione
-
Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Siedziałem w swoim małym mieszkaniu na obrzeżach miasta, w którym i tak nikogo nie znałem. Deszcz bębnił o parapet, a ja gapiłem się w sufit, zastanawiając się, po co właściwie wstałem z łóżka. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem od kumpla z pracy to pytanie, które potem wracało do mnie jak echo: vavada skad jest. Kolega wzruszył ramionami i powiedział, że sam nie wie, ale że warto sprawdzić, bo „przynajmniej jest co robić, jak człowiek nie ma nic lepszego do roboty”. A ja wtedy naprawdę nie miałem nic lepszego do roboty.
Moje życie od jakiegoś czasu przypominało ciągłą ucieczkę. Uciekałem od rachunków, które piętrzyły się na stole. Uciekałem od telefonów od matki, która pytała, czy sobie radzę, a ja kłamałem, że tak. Uciekałem od ciszy w mieszkaniu, która była głośniejsza niż jakikolwiek hałas. Najbardziej jednak uciekałem od samego siebie — od tego uczucia, że jestem do niczego, że nic mi nie wychodzi, że inni jakoś dają radę, a ja stoję w miejscu. Alkohol już nie działał, seriale mnie nudziły, a spacery w deszczu tylko pogarszały sprawę. Potrzebowałem czegoś, co wypełni tę pustkę, choćby na chwilę. I wtedy pojawiło się to vavada skad jest — najpierw jako żart, potem jako pytanie, a w końcu jako miejsce, do którego zacząłem zaglądać wieczorami.
Pierwsze wejście na stronę wspominam jako totalną porażkę. Nie wiedziałem, co kliknąć, gdzie się zalogować, jak wpłacić pieniądze. Wszystko wydawało się skomplikowane, a ja byłem zmęczony i rozdrażniony. Wpłaciłem sto złotych, myśląc, że to i tak przepadnie, więc co za różnica. I przepadło. W ciągu dwudziestu minut nie zostało nic. Usiadłem na kanapie i roześmiałem się gorzko sam do siebie. „No brawo, geniuszu”, powiedziałem na głos. „Nawet w ucieczce jesteś do niczego”. Zamknąłem laptopa i poszedłem spać z poczuciem, że wszystko, czego dotknę, zamienia się w nic. To był chyba najgorszy wieczór tamtego miesiąca — a przecież miałem ich wiele.
Ale coś zostało. Nie pieniądze, nie duma, tylko ciekawość. Następnego dnia wróciłem do tego pytania: vavada skad jest. Zacząłem czytać, szukać, rozkminiać. Okazało się, że to nie jest żadna magiczna kraina, tylko zwykła platforma, która istnieje gdzieś w sieci i działa dla ludzi takich jak ja — zmęczonych, znudzonych, samotnych. Nie zmieniło to od razu mojego życia, ale dało mi coś, czego wtedy bardzo potrzebowałem: zajęcie dla głowy. Zamiast myśleć o tym, czego nie mam, zacząłem myśleć o tym, co mogę zrobić. Zamiast uciekać w ciszę, zacząłem uciekać w grę — ale tym razem z jakimś celem, choćby malutkim.
Devi essere loggato per rispondere a questa discussione.